poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział 2

Rozdział 3

Selena

- Co wy robicie? - zaśmiał sie zdezorientowany Ashton.

Nie odezwałam sie juz wcale. Próbowałam zachować spokoj i jak na mnie przystało policzyłam do 10 w celu opanowania emocji. Najwyraźniej mi sie udało, bo z nadmiaru wydarzeń przymknęłam oczy, po czym poczułam na sobie zaciekawione spojrzenia obecnych tutaj. Wstałam z gracją, jak na damę przystało i ruszyłam w kierunku wyjścia, mimo tego, ze ociekałam cała woda. Znowu poczułam na sobie czyiś wzrok. Wiedziałam, ze to Luke, a do tego, jest on skierowany na moje tylne krągłości. Zażenowana całą tą sytuacja zatrzymałam sie i zaczelam, nadal stojąc tyłem do mojego rozmówcy.

- Gapisz sie na mnie.

- Wcale nie! - oburzył sie moim stwierdzeniem.

- Kogo ty chcesz oszukać? Mnie? Siebie? - spojrzałam na niego przez ramie. Dostrzegłam na jego policzkach małe dołeczki, którym towarzyszył czerwony rumieniec  na policzkach. Triumfalnie zatrząsnełam pośladkami na co jedynie zrobił sie czerwony jeszcze bardziej. Skierowałam swoj wzrok przed siebie i wyłapałam obserwujące kazdy nasz ruch twarze. Z uśmiechem na twarzy udałam sie do drzwi po drodze puszczając oczko do gromadki oniemiałych. Przybilam sobie mentalna piątkę.

Wkroczyłam do pokoju, zostawiajac za soba mokre slady mojej drogi. Musiałam jakoś sie osuszyć. Pewnie ściągnęłam z siebie przesiąkniętą koszulkę i wzrokiem odnalazłam walizkę Luke'a, a nad nią porozwieszane T-shirty chłopaka. Z uśmiechem udałam sie po jedna z nich, ponieważ stwierdziłam, ze nie bede chodzić we wczorajszych rzeczach. Następnie naciągnęłam swoje czarne rurki z przetartymi kolanami. 

- Wow. Zrobiłaś mi wspaniały pokaz, a do tego pokazałaś mi swoje poczucie stylu. To pierwsze mógłbym oglądać codziennie - nawet nie spostrzegłem obecności chłopaka w pokoju. Nie musiałam kierować na niego swojego wzroku, bo odrazu wiedziałam, kto jest posiadaczem tego głosu, a poza tym tylko on potrafił mi aktualnie tak dogryźć.

- 'Mysle, ze dostałeś ręce po to, zeby używać ich w życiu codziennym. Drzwi są po to by w nie pukać' - z wykrzywiona w uśmiechu miną spojrzałam na Luke'a i zacytowałam  jego słowa ze spazmem śmiechu. Pokazał mi jedynie języka, zapewne w celu ukazania mi swojej dojrzałości. Podniosłam spakowana juz torbę i przewiesiłam nią przez ramie.

- Luke, pożyczysz mi swoj telefon? W moim niestety padła bateria, a rodzice pewnie dobijają sie do mnie - skinelam głową w geście podziękowania, gdy dostałam to czego chciałam. Oczywiście, chyba nie musze mowić, ze moim celem nie była rozmowa z moimi rodzicami. Plan był inny, bo przecież nie zostawię tego wszystkiego tak po prostu. Teraz? Teraz Luke wpadł w pułapkę. Weszłam w wiadomosci i wpisałam w odbiorcę swoj numer, a w treści wiadomosci 'Zadzwon'. Kliknęłam wyślij i podałam telefon zdezorientowanemu chłopakowi. - Dzieki za numer telefonu - wychodząc z pokoju puściłam mu oczko i krzyknęłam do Jess, ze musimy juz wyjsć.

Na pożegnanie uściskałam każdego z chłopaków, dziękując za gościnę. Gdy wychodziliśmy chłopacy powiedzieli wszyscy razem na pożegnanie 'Do zobaczenia', co oznaczało tylko jedno. Nie skończy sie na jednym spotkaniu. 

Luke nadal stał w tym samym miejscu, a ja juz wychodząc z apartamentu odwróciłam sie w drzwiach i zamachałam ostatni raz. Wysilałam na swojej twarzy uśmiech, gdy dojrzałam jak Luke bawi sie swoim kolczykiem w wardze przesuwając go na boki, a przy tym kręcąc stopa okrężne kółka w miejscu. Puścił mi oczko, a ja byłam zachwycona, ze moj plan poszedł po mojej myśli.

#

Następny dzien zaczełam jak na mnie dość dobrze. Odpoczęłam od minionych wydarzeń i zdecydowałam powrócić do mojej rutyny hobbystycznej. Jestem piłkarką. Oprócz idolów, moje zycie przepełnia pasja do sportu. Z niebywałą szybkością wyciągnęłam Jessice na boisko nieopodal naszego mieszkania. Ogólnie to ona sama była kopią mnie, albo ja jej. Mentalnie byłyśmy takie same, oczywiście w przenośni. 

Kazdy człowiek ma w sobie cos nietypowego, niepowtarzalnego, odróżniającego go od całego tłumu jednakowosci. Mimo tego, ze ma podobny styl do kogos, podobny kolor wlosow, paznokci, on zawsze bedzie miał w sobie cos, czego nie maja inni. Jestes niepowtarzalny. Jestes jedyny. Jestes soba. Tak wlasnie. Wystarczy byc soba. Byc naturalnym i pokazać swoje prawdziwe ja, a ja dam Ci gwarancje, ze ktos pokocha Cie takim jakim jestes.

Mówią, ze gdy dusza wkracza do ludzkiego swiata i dzieli sie na dwie czesci. Jedna czesc trafia do jednej osoby, a druga trafia do jej połówki. Sens w tym, ze cały ten życiowy spektakl oparty jest na odnalezieniu jej gdzies w zakątkach tego swiata. Ta połówka rownież jest niepowtarzalna. Prawdziwa milosc. 

Rozpoczęłyśmy typowa rozgrzewkę, aby rozruszać nasze mięśnie. Nie mozemy nabawić cie oczywiście kontuzji, bo komu to potrzebne? Wiec i tak wstępne cwiczenia nikomu nie zaszkodzą.

Gdy skończyliśmy, zaczęłyśmy strzały na bramkę. Rutyna. 

Jest godzina 15.30. Wspaniale! Zazwyczaj o 16 duzo osob zbiera sie na boiskach w celu rozegrania nieznaczącego sparingu. U nas zawsze tak było, myśle, ze tradycje nie moga ulec zmianie mimo dzielącej odległości.

Dojrzałam juz pare osob zbierających sie na trybunach stadionu. Jednak nie myliłam sie. Ciekawe co powiedzą na dziewczyny grające w piłkę nożna? Pewnie uznają to za kolejny głupi żart, bo przecież football jest dla mężczyzn. Nonsens! Czy ktos moze mi to udowodnić? Jest gdzies tak zapisane w kodeksie, ze nie mamy prawa grać? Nie? No to mozna sie tutaj rozumieć bez słów. 

Umięśnieni mężczyźni wprawiali moje ciało w zachwycenie. Te perfekcyjnie wyrzeźbione brzuchy odsłonięte były w blasku zachodzącego słońca, co przyznam - doskonale sie prezentowało. Usiadłam z Jessicą na trawie po długim czasie intensywnego ruchu. Spojrzałam na zegarek.

- To juz ta godzina?! Jessica! Mam wrażenie jakbyśmy dopiero co tutaj przyszły i w mgnieniu oka wypociłyśmy nasze wczorajsze jedzenie - szturchnęłam ją i posłałam jej zdziwione, a także przepełnione sarkazmem spojrzenie.

- Minęło z wiatrem - powiedziała śmiejąc sie. Uwielbiałam jej świetne poczucie humoru, z nia zawsze dogadywałam sie idealnie.

- Jessica, jest juz 16.45 - powiedziałam ze znudzeniem, jakby od niechcenia pozbawiając jej uśmiechu na promienistej twarzy.

- Co?! - wykrzywiła twarz w okropnie komiczny sposób, podnosząc sie przy tym do gory w błyskawicznym tempie, co rozśmieszyło mnie do bólu. - Przestań sie śmiać idiotko - znowu opadła bezwładnie na zajmowane dotychczas miejsce. Sięgnęła po butelkę z wodą i cała rozgrzana wzięła jeden głęboki i łapczywy łyk wody, ktory po chwili opuścił jej gardło. Wszystko jak zwykle na moje nieszczęście wyładowało na mnie.

- Jessica, co ty robisz do cholery?! - tym razem to ja uniosłam sie z miejsca z podniesionymi rękami cała mokra.

- Czy ty to widzisz?.. - patrzyła sie w pewien punkt za mną z szeroko otwarta buzia, z ktorej nadal wyciekały malutkie strumyczki wody. Tak, ewidentnie była idiotką.

Odwróciłam sie na pięcie ze zrezygnowaniem i tym razem to ja głośno pisnęłam zakrywając buzie ręką. Wiecie co mnie tak zdziwiło? To wyobraźcie sobie wlasnie w tamtym momencie kierujących sie w nasza stronę 4 umięśnionych mężczyzn. Dość dziwne jest to, ze nasze zachowania były takie nietypowe, ale wytłumaczenie jest trafne. Chyba juz kazdy sie domyślił, ze tymi wlasnie osobami było 5 seconds of summer.

Stałam jak wryta w podłogę patrząc przed siebie niczym osoba w niewybudzalnym transie. Chłopcy zbliżyli sie do nas, gdzie rozmowę zaczął Ashton.

- Cześć - posłał nam okrutnie kuszące spojrzenie przy tym puszczając oczko.

- Czeeeeeeeść - powiedzieliśmy razem z Jess w tym samym czasie z wciąż otwartymi ustami. Cała czwórka zaśmiała sie tylko kpiąco sięgając po koszulki ze swoich toreb treningowych. W ostatnim momencie złapałam koszulke Luka, łapiąc za drugi koniec i uniemożliwiając mu ubranie sie. 

Nieziemsko przystojny chłopak wykorzystał moment i owijając mnie koszulką przyciągnął do siebie w taki sposób, ze nasze twarze dzieliło juz pare centymetrów. Czułam jego gorący oddech na swoim policzku, co odbierało mi jakiekolwiek siły do racjonalnego myślenia. Moje kolana w nogach się ugięły i blondyn oczywiście musiał to wyczuć, bo wolną ręką złapał dół moich pośladów ratując mnie przed niefortunnym wypadkiem. Z przyjemności przymknęłam oczy wsłuchując sie w cichutkie przyjemne pomrukiwanie chłopaka. Zaczął składać pocałunki wzdłuż linii mojej szczęki, aż doszedł do ucha, w które po pewnym czasie mruknął przygryzając jego płatek.

- Teraz jesteś moja - powiedział i w błyskawicznym tempie odsunął sie ode mnie. Spojrzałam na niego w niezrozumieniu, a on tylko uśmiechnął sie szyderczo.

Po chwili, gdy zdałam sobie sprawę z tego, ze nadal stoję w bezruchu, jak gdyby nigdy nic odwróciłam sie i dołączyłam do rozmowy reszty naszych przyajciół.

xxxx

Rozdział nie należy do najdłuższych, ale chce wam tylko przypomnieć i udowodnić, ze mimo ponad tygodniowej nieobecności nadal tutaj jestem! Nie zapomniałam, tylko od pisania odciągał mnie ogrom nauki, na ktory poświęciłam większość mojego czasu wkładając ogromny nakład pracy w to. Spróbuje wyregulować sie z wami w jakiś sposób i obiecam, ze wkrótce rozdziały bedą pojawiać sie regularnie:)

Zapraszam do obserwowania konta na Twitterze - @WWBFAff
Zapraszania na snapchacie, gdzie mozna wypatrzeć spojery - lauramisiek
Pisania z hashtagiem na Twitterze - #WWBFAff
Oznaczenia swojej obecności tutaj za pomocą chociażby najkrótszego komentarza i kliknięciu magicznej gwiazdki zwanej 'vote'.

Kazdy, najmniejszy znak daje mi motywacje i możecie sie spodziewać, ze tylko dzieki wam rozdziały bedą pojawiać sie coraz cześciej!

Kocham mocno, Laura:)

3 komentarze:

  1. Mam prośbe..mogłabyś zmienić kolor czcionki, ponieważ na telefonie zlewa się ono z tłem i ciężko jest pisać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak a pro po o opowiadanie jest ciekawe i.bd go czytać ;)

      Usuń
    2. Nie mam takiej możliwosci, bo wszystko jest pisane na iPadzie, a tam taka sie przyjęła i nie moge jej zmienić. Jedynie pozostaje wattpad:)
      Dziekuje skarbie ❤️

      Usuń