czwartek, 1 stycznia 2015

Rozdział 1

Selena

Nagle obudziłam sie rano.
Czy to był tylko sen?

Niemożliwe. To było aż nadto piękne. Niemożliwe, a zarazem możliwe. Realistyczne, lecz dość fikcyjne. Pamiętałam wczorajszy dzien tak idealnie, ale do pewnego momentu. Pozniej obraz stracił kolory, a ja po prostu byłam poddana. Zdana byłam na czyjaś litość. Uwierzyłabym, ze to tylko sen i nigdy to zdarzenie nie miało miejsca, ale najwyraźniej los chciał inaczej. Uwierzyłabym, gdyby wszystko ze soba grało, ale tak nie jest. Problem jest taki, ze wlasnie moj sen został przerwany, a ja znajduje sie w nieznanym jak dla mnie jak dotąd łóżku. Miałam na sobie czarna koszulkę z napisem 'Nirvana', która z pewnością nie była częścią mojej garderoby. 

Wokół otaczały mnie śnieżnobiałe ściany z powieszonymi paroma barwnymi obrazami, które ratowały pokój przed całkowitym smutkiem i jednolitością. Pod ścianami stały równie czysto białe szklane meble na wysoki połysk. Po obu stronach łóżka, na którym akurat znajdowałam swoje miejsce dotychczasowego pobytu stały dwie szafki nocne, która po drugiej stronie była zarzucona niechlujnie ubraniami jakiegoś mężczyzny. Jego strój przypominał lekko buntownika, z podziurawionymi kolanami od czarnych skorkowych rurek i powiewnym T-shirtem. Doskonale znałam ten styl ubioru i nie musiałam sie zastanawiać do kogo należał. 

Zdecydowałam sie sprawdzić o co w tym wszystkim chodzi. Chwiejnym krokiem wstałam z łóżka i w ostatnim momencie oparłam sie o ścianę, która uratowała mnie przed niefortunnym upadkiem na podłogę. Kac. Nikomu tego nie życzę. 

Podazylam dalej w stronę słyszalnych dla mnie dźwięków dochodzących z jakiegoś pomieszczenia tego dość duzego apartamentu hotelowego. Z niemałym trudem dotarłam pod drzwi mojego celu. Przełożyłam lekko ucho nasłuchując. Usłyszałam śpiewającego chłopaka i słyszalną wodę, w ktorej najwyraźniej chłopak brał prysznic. Mimowolnie kąciki moich ust uniosły sie, a na twarz wkradł sie słoneczny uśmiech. 

Nie pukając, wkradłam sie do środka na palcach. Łazienka była dużym pomieszczeniem. Po prawo znajdywały sie szklane przekładane wiklinowymi pasami na pionowych ściankach szafki, w których prawdopodobnie swoje miejsce rezerwowały wszelkie akcesoria kąpielowe. Po przeciwnej stronie było wielkie lustro nad umywalką, ale dość nietypowe, co przykuło bardzo moja uwagę. Wokół oświetlały je białe lampki, a było jednak dużych rozmiarów. Prostopadle do lustra i pionowo wzdłuż boków na pozór bezpieczne szkiełka, które prawdopodobnie słuzyły do ustawienia na sobie pewnych rodzajów przedmiotów, były przyklejone do lustra. Nigdy nie spotkałam sie z takim czymś. Podłoga miała motyw morza 3D, ktory dodawał pomieszczeniu bardzo specyficzny wygląd. Dalej stał prysznic, a na przeciwko niego stała obszerna trójkątna wanna w środku z podświetlanymi kolorowymi halogenami, która dotychczas nie zwróciła na siebie szczególnej uwagi. Woda napełniona była do większej połowy wanny. 

Stałam w bezruchu obserwując uważnie pomieszczenie, bo byłam świadoma, ze wlasnie w tej wannie znajduje sie blond włosy chłopak. Leżał tak, ze tylko jego głowa i niewielka czesc szyji wystawała poza powierzchnie wody. O dziwo osoba, ktorej sie przyglądałam nadal nie zwróciła na mnie uwagi, ale zaraz! W uszach widniały białe słuchawki, z których wydobywała sie głośna muzyka. Teraz juz znałam powód ignorancji chłopaka. Nie musiałam zastanawiać się kim był. Moze nie zdawał sobie z tego sprawy, ale znałam go całkowicie na wylot i z lekkością mogłabym poznać go na kilometr. Ciekawa jestem, czy myślał kiedyś w ten sposób, ze całkowicie nieznajoma mu osoba, o ktorej prawdopodobnie istnieniu nawet nie zdawał sobie sprawy, moze znac go lepiej niż sama siebie. Pewnie uznałby to za obsesje. Cóż, moze to obsesja, ale chociaz teraz moze spojrzeć na taka osobę i nawet poznać ją. Tak to ja.

Od samego początku przerwania mojego głębokiego snu słyszałam okropnie przyjemne dla mojego ciała nucenie piosenek. Teraz stałam centralnie obok źrodła tych dźwięków. Chłopak na początku śpiewał delikatnie, ale z czasem, kiedy prawdopodobnie nadeszła jego solowa czesc, a zarazem moja ulubiona, jego głos przeszedł z niepewnego do donośnego stanu. Tym razem śpiewając przyprawił mnie o mrożący dreszcz. Nasłuchiwałam z podziwem tak czystego i prawdziwego głosu Luke, dokładnie takiego samego jaki był na nagraniach. Dały usłyszeć sie wyraźne wersy.

'When we both fall asleep underneath the same sky.
To the beat of our hearts at the same time.
So close but so far away.'

Nagle z rytmu wyrwał go dźwięk mojej irytującej czkawki wprawiając jego ciało w przestraszony odruch. W ekwilibrystyczny sposób obrócił sie w moja stronę przeszywając wzrokiem moje ciało od góry do dołu. Momentalnie na mojej twarzy pojawił sie pełny uśmiech, przy którym parsknęłam nagle głośnym śmiechem. Zrezygnowanym spojrzeniem znowu rozluźnił wszelkie mięśnie napięte z powodu całej tej niezręcznej sytuacji. Nagle pretensyjnym głosem zaczął:

- Mysle, ze dostałaś ręce po to, zeby używać ich w życiu codziennym. Drzwi są po to by w nie pukać. - mowil, a ja z trudem powstrzymałam swój komiczny śmiech. Obdarzył mnie tylko w tej chwili apatycznym spojrzeniem.

- Zluzuj majty, Luke - zaczelam bardzo nietypowo i sama sie dziwie słowom wypowiedzianym przeze mnie w tamtej chwili. - Chociaz nie wiem, czy to bedzie możliwe, ponieważ w tym momencie nie masz ich na sobie - znowu parsknęłam absurdalnym śmiechem wprawiając go w jeszcze większa złość. Gdy zauważyłam juz zirytowane spojrzenie chłopca odpuściłam sobie aroganckie obelgi skierowane w jego stronę. - Przyszłam dowiedzieć sie, co ja tutaj do cholery robie?

Spojrzał na mnie niepewnym i pytającym wzrokiem po chwili odpowiadając mi pytaniem na pytanie.

- Naprawde nie wiesz? - podniósł swoja brew do góry.

- Nie.

- No to powiem ci - potarł o swoje dłonie na moment nie będąc do końca pewnym czy oznajmienie mi tej wiadomosci jest w pełni słuszne. Trzymał mnie troche w niepewności. - Spędziliśmy razem noc. - Ta wiadomosc wprawiła mnie w oszołomienie. 

Tym razem moja twarz przybrała poważnego wyrazu. Poczułam jak kolana sie pode mną ugięły, a nogi odmówiły mi całkowitego posłuszeństwa. Resztkami sił oparłam swoje ciało o zimne płytki ścian łazienki. Poczułam także jak w okamgnieniu zaczęło robic mi sie słabo. Miałam wrażenie, ze zaraz zemdleje i gdyby nie fakt, ze w moim żołądku jest pusto, bo nie jadłam śniadania, z pewnością w szybkim tempie odpuściłoby moj organizm. Spojrzałam na niego zrezygnowanym wzrokiem czując jak po moim ciele spływają krople potu.

- Chyba nie mowisz poważnie, powiedz, ze to tylko sen. Proszę - był moim idolem, ale nigdy jeszcze nie myślałam jeszcze o stosunku. Nie w tym wieku, nie teraz. Na pewno nie. Tym razem blondyn przechytrzył mnie i wprowadził w natychmiastowe osłupienie, ponieważ bezpośrednio wyraz jego twarzy z poważnego przeobraził sie w nonszalancki uśmiech wywołując na mojej twarzy pełne niezrozumienia spojrzenie. Fuknął raptownie niepohamowanym śmiechem i z udawana ironią odpowiedział.

- A co boisz sie, ze straciłaś cnotę? - jego śmiech przybrał jeszcze głośniejszy ton. Posłałam mu piorunujące spojrzenie. - Nic miedzy nami nie zaszło - puknął sie w głowę sugerując mi zapewne moja głupotę. Odetchnęłam z ulga. Poczułam jak gdyby spadł mi kamień z serca.

- To co ja tutaj robie? - uniosłam ręce do góry rozglądając sie po pomieszczeniu.

- Rozmawiasz ze mną i bezczelnie mnie podglądasz? Tak mysle - Luke podniósł swoje barki jakby to było dla niego oczywiste.

- Boze jaki idiota - powiedziałam do siebie nie unikając wymownego spojrzenia mojego rozmówcy. Westchnęłam. - Pytam sie jak ja sie tu znalazłam? Pamietam tylko wszystko do momentu jak mnie.. chciałeś.. chciałeś.. pocałować. - zająkałam sie lekko, mówiąc spięcie i coraz ciszej.

- Co? - ze śmiechem skrzywił twarz. - Że ja ciebie? - patrzył sie pytająco z kpiną w głosie.

- Jeny, co tu sie dzieje? - złapałam sie za głowę chodząc w kółko. Pewnie zauważył moje zakłopotanie, bo momentalnie spoważniał i jego spojrzenie było napełnione troska. Mam wrażenie, ze mogłabym spojrzeć w te jego błękitne głębokie oczy i wyczytać z nich wszystko.

- Ej, spokojnie. Podejdź - nie wiem czemu ale wykonałam jego polecenie. Zbliżyłam sie i usiadłam ukradkiem na wannie. - Wczoraj, kiedy usłyszałaś grzmot burzy skoczylas na mnie i mówiłas, ze boisz sie jej, ze chcesz, zeby to był tylko sen i zemdlałas w czasie kiedy biegłem pod daszek jakiegoś straganu. Pomrukiwałaś coś przyjemnie pod nosem, a ja zabrałem cie do mnie, bo sie nie obudziłas, a ja nie miałem kompletnego pojęcia gdzie mieszkasz. - mowil powolnie, a ja ponownie odetchnęłam z ulga.

- Wow, jednak to sen, ale tylko cześciowo. Snem była bliskość miedzy nami.. - powiedziałam do siebie i odwróciłam głowę w przeciwna stronę.

- Moze nie spędziliśmy nocy.. - na niego usta tym razem wkradł sie zadziorski uśmiech, ktory od razu zwrócił moja uwagę. - ale nadal mozemy to zrobic - tym razem przestraszyłam sie naprawde. Złapał mnie za biodra i wykorzystał to, ze znajdowałam sie tak blisko niego, wiec bez problemu wciągnął mnie do wody. W końcowym efekcie znajdowałam sie razem z nim w wannie i byłam cała mokra.

- Ty idioto! Zobacz co robisz! - krzyknęłam, a on znowu parsknął śmiechem.

- Wyglądasz tak śmiesznie! - podniosłam sie ignorując uwagę chłopaka, ale on znowu wciągnął mnie do wanny. Nie wytrzymałam.

- Zależy dla kogo. Nie prosiłam żebyś wrzucił mnie do wanny, wiec uszanuj moja decyzje opuszczenia jej.

Nagle wybawieniem było dla mnie to, ze ktos otworzył drzwi łazienki, a w nich dostrzegłam w czwórkę znajomych dla mnie osob. Fukneli nagle śmiechem, a ja posłałam im zirytowane i wymowne spojrzenie.

--------------
Od autorki: przypominam o hasztagu #WWBFAff na Twitterze. Wszelkie pytania kierujecie >> @WWBFAff
Dziekuje @Poziomeg za wszelka pomoc!

Dziekuje za wszystkie wejścia, wam wszystkim, licze, ze przypadnie wam do gustu i dalej nie bede was zanudzać.

Chciałabym jeszcze przekonać was do czegos takiego jak CZYTASZ - SKOMENTUJ, bo wtedy bede widziała jakim osobom moge podziękować, odwdzięczyć sie, widzieć kto docenia moja prace.

Thanks a lot, Laura :) 

a i.. SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! 😂❤️

4 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ok, z opóźnieniem, ale jednak jestem.
    No to tak - dla mnie rozdzial był trochę za krótki, idk. Strasznie mi się jednak podobał <3.
    A tak z innej beczki - nic nie widać na tym szablonie, może (jak oczywiście chcesz) zmieniłabyś go na ładniejszy i czytelniejszy? Ale nie wtrącam się.
    Dobranoc xx
    @brittlebiscuit

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziekuje, ze jestes :) wiesz, moze troche pośpiech mnie zmusił do dodania takiej długości :( ale postaram sie robic dłuższe ❤️ a propo szablonu - wiesz, jestem okropnym leniem i zawsze wszystko pisze w notatkach na iPadzie i to nie zależy od szablonu tylko czcionki, a wszystko wklejam od razu do blogspot i wysyłam :p musiałabym wtedy szybko wbić na laptopa i pozmieniać czcionki, ale kiedy juz wszystko mi sie ogarnie, to tak zrobię i pododaje troche rzeczy :)
    Dziekuje, ily

    OdpowiedzUsuń